Blog > Komentarze do wpisu
Moja przygoda z muzyką rosyjską - Malinovka

Dawno, dawno temu, jeszcze w czasach szkoły podstawowej, miałam wątpliwy zaszczyt „uczyć” się rosyjskiego... Słowo „uczyć” jest w tym przypadku mocno przesadzone i mocno na wyrost. Z tych czasów w mojej głowie nie pozostał nawet ślad znajomości cyrylicy, o sympatii do narodu rosyjskiego już nie wspomniawszy... I tak minęło kilkanaście ( a może więcej lat...), podczas których było mi doskonale wszystko jedno, co się znajduję za wschodnią granicą naszego cudnego kraju.

Jakieś 3 lata temu jednak, gdy moje życie zostało po raz kolejny wywrócone do góry nogami, a ja miałam wrażenie, że jak Ania z Zielonego Wzgórza, znalazłam się w czarnej otchłani rozpaczy, coś się wydarzyło...Rozpaczając i użalając się nad sobą, starałam się usilnie uzależnić od internetu (co prawie mi się udało), marnotrawiąc swój drogocenny czas na serwowanie po stronach www i zakruszaniu klawiatury wszelkiego rodzaju paszą dla skrzywdzonych przez życie (czytaj: czekoladki, chipsy, paluszki itp., itd.).

Pewnej pięknej nocy, w ramach zabijania nudy i podłego nastroju, postanowiłam odnaleźć pewnego zaskakującego artystę, na którego natrafiłam kilka miesięcy wcześniej. Od tego momentu moja historia staje się wyjątkowo mało wyjątkowa i oryginalna. Tak wielu z Nas przecież zaczynało swoją przygodę z muzyką rosyjską od niego...Cóż więc takiego się stało? Otóż, wpisałam w YT „rosyjski”+ „kontratenor”... I serwis „wypluł” mi mnóstwo wyników z hasłem VITAS w opisie... Pierwsze z brzegu wideo- Opera II. Ten sam kawałek, który zobaczyłam czas jakiś wcześniej...

Czemu dopiero za drugim razem tak mnie ten głos powalił na kolana? Nie wiem. Wiem tylko,że mój zachwyt był tym większy, im więcej Vitasa słuchałam. Z racji mojej nieznajomości rosyjskiego, zmuszona byłam szukać informacji o nim na stronach polsko- i angielskojęzycznych. Tak też trafiłam na vitas.phorum.pl.

Niestety, moi znajomi nie podzielali mojego zachwytu „piejącym ruskim”,więc świadomość istnienia innych V-fanek była dla mnie nader wspierająca. W kraju nie pałającym miłością do Rosjan, można się poczuć dziwadłem głośno mówiąc o wielkiej sympatii do jednego z nich. Cóż...Na szczęście sytuacja wolno, acz stale się poprawia.

Wracając do tematu... Lekkie uzależnienie (mój brat miałby odmienne zdanie, co do siły nałogu...) od głosu Vitasa dało nader ciekawe rezultaty. Zaczęłam się uczyć cyrylicy, zakupiłam rosyjskie literki na klawiaturę...i odkryłam świat za wschodnią granicą! Świat, z całym swoim bogactwem. To nader trudno opisać... Niby o Rosji coś wiedziałam,ale...Ale właśnie. Bariera językowa powodowała,że równie dobrze za wschodnią granicą świat mógłby się kończyć wielkim urwiskiem- mniej więcej, jak Świat Dysku.

Znajomość cyrylicy, oraz wyjątkowo pomocne translatory on-line pozwoliły mi zajrzeć do świata do tej pory dla mnie niedostępnego. Świata, który okazał się o tyleż fascynujący i pociągający, co i nie zrozumiały czasami. I ten język! Trudno mi było uwierzyć,że to ten sam rosyjski, którego słuchałam w szkole. Piękny, śpiewny, kojący... Tak, tak- kojący. Nie wiem, co w tym języku jest tak niesamowitego, lecz dla mnie kawałki po rosyjsku są najlepszym lekarstwem na skołatane nerwy. Gdy już pożeglowałam światłowodami i kablami na wschód, zaczęłam poznawać ludzi tam mieszkających, bywać na forach, blogach.

Nowe możliwości dodatkowo spotęgowały potrzebę nauczenia się rosyjskiego, co powoli, niesystematycznie, acz uparcie robię. Z wielkim zaskoczeniem stwierdzić muszę,że nauka ta jest i przyjemna i w miarę prosta. Nasuwa mi się więc pytanie o kompetencje mojej nauczycielki od „ruskiego” z podstawówki... Wtedy, ten język wydawał mi się tak prosty, jak, mniej więcej, chiński.

Gdy ja zaczynałam przekraczać „wschodnią granicę”, koleżanki Rita i Iza (ktoś jeszcze?- nie obrażajcie się, jeśli pominęłam... To już pewnie skleroza...) wpadły na genialny pomysł założenia forum, na którym nie tylko bezkarnie będzie można obgadać Vitasowe cztery litery, ale też podzielić się wiedzą o innych rosyjskich artystach: http://piewcy.phorum.pl/

To był strzał w dziesiątkę! Ludzie, atmosfera, coraz to i ciekawsi artyści. W sumie, to głównie dzięki temu forum poznałam innych „narodnych piewcow”.... To jedna z tych fascynujących rosyjskich rzeczy- co drugi artysta jest u nich „narodnyj”, zauważyliście?

Obecnie swobodnie lawiruję od ewidentnego i bezczelnego popu po rock i pogan-metal. :):) Przykro mi, ale ostrego metalu po rosyjsku nie trawię. Tak jak i po czesku. Choć pewnie miłośnicy i takich klimatów istnieją. Słucham tak wielu wykonawców, że nie będę ich wymieniała. Zresztą, jestem w miłości do nich niestała i często zmieniam idoli. Wszystko zależy od nastroju i od chwili.

Czasami po prostu puszczam rosyjskie radio albo muzyczną telewizję on-line. I cieszę się jak dzieciak, gdy coś zrozumiem. A to, na szczęście, zdarza się coraz częściej. I kto by uwierzył, że wszystko zaczęło się od najzwyklejszego „doła” i nieprzespanej nocy spędzonej przy komputerze? Od tamtego czasu, trochę się już wydarzyło.

W mojej historii jest miejsce na wielki zachwyt Vitasem,na wielkiego focha na niego, na fascynację przeróżnymi artystami, na wielkie plany spotkań Piewcowych, na wielkie rozczarowania, gdy nie udało mi się na nie przybyć,na pogaduchy o muzyce rosyjskie, na obgadywanie artystów, na nieśmiertelne photo-story... Ale też na chwilowe rozstania z forum, gdy w życiu coś zaprzątnęło mnie bardziej. Znalazło się też w niej miejsce dla Rosji jako takiej, oraz dla ludzi, którzy tam mieszkają, których wciąż staram się poznać i zrozumieć.

Czasami jest to trudniejsze, niż się wydaje. Wcale mnie to jednak nie zniechęca. Lubię wyzwania. :):) Jednak najważniejsi są wciąż dla mnie ludzie poznani na Forum Muzyki Rosyjskiej. Te wszystkie świetne babki i rodzynki męskie! Bez tych ludzi to Forum nie byłoby tak wspaniałym, niepowtarzalnym miejscem. Za to Wam wszystkim dziękuję. Mam nadzieję,że uda mi się już niedługo spotkać Was, Piewców w realu. I że pójdę za ciosem i pojadę zobaczyć i poczuć Rosję osobiście.

Ps. A jak mi się nie spodoba w Rosji, to rachunek za wycieczkę wyślę Vitasowi, bo to wszystko przez niego! :):)

niedziela, 04 grudnia 2011, piewcy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: atagA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/04 22:46:38
kurcze spłakałam się czytając końcówkę ;) I <3 FMR
-
Gość: Nina, *.ssp.dialog.net.pl
2011/12/04 23:12:30
kurcze... no super.... jestem pod wrażeniem... pamietam te nasze nocne dyskusje kiedy ja spac nie mogłam a ty miałas nocny dyżur... wzruszyłam sie... poważnie...