RSS
czwartek, 02 sierpnia 2012
Już za 3 dni Festiwal Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze!

Buranovskie Babushki to grupa emerytek i amatorek z Udmurcji. To one będą główną gwiazdą zielonogórskiego festiwalu.

 

 

Na scenie są szczere i autentyczne. Nie mają gładkich buź, silikonowych biustów. Ubrane na folkowo, w chustach na głowach, miarowo tupią nogami w wełnianych kierpcach. Rozbrajają uśmiechem, w którym widać złote zęby, niegdyś tak modne w ZSRR. Wiosną Babushki wygrały przepustkę do półfinału Eurowizji skoczną piosenką "Party For Everybody", śpiewaną po udmurcku i łamaną angielszczyzną. Pobiły sławne rosyjskie duety Dimy Bilana i Yulii Volkovej oraz Timati i Aidy. Krytycy twierdzili, że na Eurowizji zdobędą pierwsze miejsce albo będą w dole tabeli. Zależy jak je potraktują jurorzy - jako zjawisko czy amatorki. Żadna z wersji się nie potwierdziła. Babushki zdobyły wysokie drugie miejsce. Przegrały jedynie z piękną Szwedką Loreen, która zaśpiewała dyskotekowy hit "Euphoria", przynosząc Szwecji piąte zwycięstwo w historii Eurowizji. Babushki wystąpią 4 sierpnia na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze. Rosyjskie gwiazdy festiwalu kontraktuje ministerstwo kultury Rosji. Pod uwagę bierze opinię Polaków. O ile o Alle Pugaczowej nie mieliśmy co marzyć, bo gwiazda rzadko koncertuje, to szanse by na festiwal zaprosić Buranovskie Babuszki, najświeższą rewelację wschodniej estrady, były od początku spore. - Babushki będą ciekawym elementem festiwalu. Być może wiele osób nie docenia artystycznego dorobku grupy, ale dla nas liczy się także etniczność i kultura - opowiadał przed dwoma miesiącami Tomasz Nesterowicz, dyrektor festiwalu. By skonfrontować etniczność obu krajów do grona gwiazd festiwalu dołączą także polskie folkowo-estradowe Jarzębiny, który wyśpiewały mistrzowskie "Koko koko Euro spoko".

Rosjanie często wysyłają do Polski wykonawców ze stajni Eurowizji. Do Zielonej Góry przyjechał już choćby Dima Bilan, który według rosyjskiego "Forbesa" jest najbogatszym człowiekiem rosyjskiego show-biznesu (po Pugaczowej i tenisistce Szarapowej). Dima wygrał Eurowizję cztery lata temu. Organizatorzy FPR sięgnęli także po Alexandra Rybaka, Norwega białoruskiego pochodzenia, który w 2009 r. wygrał konkurs w Moskwie. - Rosjanie pokrywają koszty przyjazdu i występu swoich gwiazd. Nie ograniczają się finansowo. Nie wiemy nawet ile dokładają. My "dostajemy" gotowe gwiazdy. Mamy komfort, nie musi nas boleć głowa, ile za to zapłacimy, na kogo nas stać - tłumaczy Tomasz Nesterowicz. Kogo wybrali Rosjanie? Muzyczny wachlarz gatunków jest dość szeroki: wystąpią m.in. swingujący Aleksiej Vorobjov, Mobilnye Blondinki śpiewające przaśny pop dla młodszej widowni czy Stas Pieha, młody wokalista polskiego pochodzenia lubujący się w melancholijnych balladach.

 

Festiwal Piosenki Rosyjskiej już 4 sierpnia o godzinie 20.00!!! Również w TVP2.

sobota, 07 lipca 2012
Festiwal Piosenki Rosyjskiej - to oni powalczą o "Złoty Samowar"

Jak co roku w ramach Festiwalu Piosenki Rosyjskiej, na scenie zielonogórskiego amfiteatru obok gwiazd rosyjskiej sceny muzycznej, możemy oglądać gwiazdy rodzimego show biznesu walczące o nagrodę "Złotego Samowara" i 50.000 złotych. 

fpr12 

W tym roku na Festiwalu, który odbędzie się 4 sierpnia, o godzinie 20.30 do walki o samowar staną:

Alexandra , a właściwie Aleksandra Jabłonka, to polska wokalistka urodzona 2 kwietnia 1988 r. w Kętrzynie. Swoją karierę muzyczną rozpoczęła w 2009 roku . Wówczas wystąpiła podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Rok później połączyła siły z duetem Kalwi&Remi. Ich współpraca przyniosła takie hity jak „Kiss” czy „Girls”. Następnie piosenkarka zaczęła pracę w programie „Jaka to melodia”, gdzie do dnia dzisiejszego wykonuje utwory znanych artystów. Podczas jednego z odcinków została zauważona przez Adama Konkola, lidera zespołu ŁZY. To właśnie on pomógł Alexandrze nagrać pierwszą płytę „ Popłyniemy daleko” wydaną 7 lutego 2012 roku.

Alexandra 

Monika Biczysko urodziła się w Namysłowie. Jest wokalistką zespołu „Bakshish” grającego muzykę reggae. Gra również na saksofonie i pianinie. W 2012 roku brała udział w programie „Bitwa na głosy 2” w drużynie Kamila Bednarka. W czasie trwania programu Monika otrzymała Dziką Kartę, dającą jej możliwość wzięcia udziału w tegorocznej edycji Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze.

Monika

 

Rafał Brzozowski ma 30 lat. Ukończył AWF. Podczas studiów na Akademii Wychowania Fizycznego zdobył wykształcenie nauczyciela WF-u. Na swoim koncie ma takie sukcesy sportowe jak brązowy medal Mistrzostw Polski w zapasach. Brał udział w meczach Reprezentacji Artystów Polskich. Jego ulubionym gatunkiem muzycznym jest rock. Lubi takich artystów jak Frank Sinatra, czy Elvis Presley. Występował w „Szansie na Sukces”. Współpracował z zespołami Emigranci, De Mono. W tym roku mogliśmy oglądać jego zmagania w telewizyjnym show "The Voice of Poland", był podopiecznym Andrzeja Piasecznego. 

 brzozowski

Goya  to polski zespół popowy założony w 1995 roku w Warszawie przez Magdalenę Wójcik, Rafała Gorączkowskiego i Grzegorza Jędracha. Zespół zadebiutował trzy lata później płytą "Goya", z którego pochodzi ich pierwszy przebój "Bo ya".

goya 

Marina Łuczenko to wokalistka, kompozytorka i aktorka. Jest absolwentką szkoły muzycznej I stopnia w klasie fortepianu. Urodziła się 3 lipca 1989 roku na Ukrainie w mieście Winnica. 2 lata później, wraz z rodzicami przeprowadziła się do Polski , skąd pochodzą jej dziadkowie. W wieku pięciu lat zdobyła swoja pierwszą nagrodę na Międzyszkolnym Festiwalu w Stalowej Woli. Kolejnym, przełomowym i niezwykle ważnym etapem w życiu Mariny było zakwalifikowanie się spośród ponad 7 tysięcy zgłoszeń z 37 krajów świata na festiwal „New Wave” (Łotwa 2007). Marina jako reprezentantka Polski, niespodziewanie dla niej samej, dostała się do ścisłego finału. W konkursie otrzymała prestiżowe 3 miejsce, wyróżnienie specjalne w postaci kontraktu płytowego od niemieckiego oddziału wytwórni Universal Music oraz przede wszystkim nagrodę specjalną ufundowaną przez legendę rosyjskiej sceny rozrywkowej - Ałłę Pugaczową. Pani Ałła pod wrażeniem talentu Mariny ufundowała nagrodę w wysokości 50.000 dolarów przeznaczoną na dalszy rozwój muzyczny Mariny.

Marina

 Maria Niklińska & Jarosław Witaszczyk.

Maria Niklińska to polska aktorka, córka dziennikarki Jolanty Fajkowskiej. Absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie, związana z Teatrem Narodowym. Przez osiem lat prowadziła program TVP 5-10-15. W 2006 ukończyła Warszawską Akademię Teatralną. Studiowała też w Circle in the Square Theatre School w Nowym Jorku.

niklinska

Jarosław Witaszczyk to polski aktor teatralny i filmowy. W latach 1991–1995 studiował na Wydziale Aktorskim we Wrocławiu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. L. Solskiego w Krakowie. W latach 1995–1999 występował w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, a następnie w Teatrze Syrena w Warszawie. Obecnie występuje w Teatrze Kamienica oraz Stara Prochoffnia i Teatrze Rampa w Warszawie. 2003 – Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Klasyki Rosyjskiej w Rydze, Łotwa (reżyseria spektaklu Płaszcz wg Michała Gogola w Teatrze MASKA, Kłajpeda, Litwa)

witaszczyk

 

 

Rezerwat to polska grupa rockowa, założona w 1982.Rezerwat zadebiutował na festiwalu Rockowisko w listopadzie 1982. Początkowo grupa starała się łączyć nową falę z rockiem. Później zespół zdecydował się grać bardziej popowe utwory. Czołową postacią grupy jest jej założyciel i autor większości materiału Andrzej Adamiak - kompozytor, autor tekstów, producent, wokalista i gitarzysta basowy. Rezerwat ma na swoim koncie prawie milion sprzedanych płyt.

rezerwat

 

The Dreamers od początku swojego istnienia zespół agrał ponad 100 koncertów będąc głównym supportem gwiazd polskiej sceny takich jak: Feel, Doda, Wilki, Video, Ira, Kukiz i Piersi oraz wielu innych. Jako jeden z dwóch polskich zespołów zagrali koncert na zaproszenie ambasady londyńskiej na wyspie Jersey. Zostali nagrodzeni złotą nutą w kategorii debiut roku. W styczniu 2012 roku zespół wydał singiel „Fight for Love”, który powstał przy współpracy najlepszych polskich i światowych producentów oraz spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem publiczności. Od początku lipca 2012 wokalistą The Dreamers jest Piotr Starzecki, finalista programu Bitwa na Głosy z drużyny Maćka Miecznikowskiego.

dreamers

 

Sokół Orkestar to projekt będący odzwierciedleniem fascynacji muzyką etniczną. Zwłaszcza tą wykonywaną przez instrumenty dęte blaszane. Główny nacisk został położony na unikalny styl grania na tych instrumentach, charakterystyczny dla Bałkanów. Podczas Festiwalu Piosenki Rosyjskiej Sokół Orkestar wykona specjalnie zaaranżową przez Przemka Sokoła piosenkę "Dwie gitary", która jest starym rosyjskim romansem.

sokol

Volver to kolejny projekt muzyczny Tomka Luberta, gitarzysty, kompozytora i producenta muzycznego, znanego z takich formacji, jak Virgin i Video. Zespół debiutując dobył, aż 3 najbardziej prestiżowe nagrody w 2010 roku. Szturmem i z klasą podbili polski rynek muzyczny. Volver to pierwszy w Polsce (rockowo-popowy) zespół który powstał z myślą o płci pięknej i wszytkich tych dla których miłość jest sensem istnienia. W czasie Festiwalu Piosenki Rosyjskiej zespół wykona utwór Ałły Pugaczowej "Million Alyh Roz".

volver 

 

Zgodnie z Regulaminem Festiwalu, Rada Programowa Festiwalu zastrzega sobie – w ramach przesłanych zgłoszeń - możliwość rozszerzenia liczby uczestników do 12. W takim przypadku, informacja o pozostałych dwóch artystach zakwalifikowanych do udziału w Konkursie, zostanie ogłoszona do 13 lipca 2012. 

 

przygotowały: Jola Rojek, Agata Urbaniak

środa, 27 czerwca 2012
Festiwal Piosenki Rosyjskiej - zgłoszenia do piątku 29 czerwca!

Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się 4 sierpnia w zielonogórskim amfiteatrze. Tradycyjnie przedmiotem konkursu jest wyłonienie wykonawcy – zdobywcy „Złotego Samowara”.

logo 

Do udziału w festiwalu mogą zgłaszać się polscy i zagraniczni wykonawcy, którzy na konkurs przygotują opublikowane piosenki z każdego gatunku muzycznego, wykonane i stworzone przez artystów rosyjskich.

Regulamin i formularz zgłoszeniowy można porać ze strony: http://www.tvp.pl/rozrywka/festiwale-i-koncerty/festiwal-piosenki-rosyjskiej/regulamin-2012

poniedziałek, 11 czerwca 2012
Timati wystąpi w Warszawskim klubie "Prive"

Tym razem przekazujemy Wam potwierdzoną już informację(http://www.timatimusic.com/site/tours.html). Jutro (12.06) Timati wystąpi w Warszawie, w klubie "Prive". 

timati 

Jak możemy przeczytać na stronie privewarsaw.com Timati "przyjeżdża tylko dla gości Privé, by w swoim stylu zahipnotyzować ich swoim brzmieniem".

Więcej informacji na stronie http://www.privewarsaw.com/pl/news/7-timati.html

 

sobota, 21 kwietnia 2012
Grupa Pectus: "Jeden Moment" po rosyjsku i koncert w Moskwie!

Utwór "Jeden Moment" to przebój grupy Pectus sprzed kilku lat, teraz bracia Szczepanik zaśpiewali ją po rosyjsku. 

Piosenkę będzie można usłyszeć w rozgłośni "Radio Russia", jest ona zapowiedzią koncertu zespołu, który odbędzie się w pierwszym tygodniu września. 

Pectus z braćmi Szczepanik został zaproszony jako przedstawiciel polskiej sceny muzycznej na wielki koncerty do Moskwy, w pierwszy weekend września. - To ogromne przedsięwzięcie, koncert odbędzie się na jednym z głównych moskiewskich placów, wezmą w nim udział wykonawcy z różnych krajów, Pectus najprawdopodobniej będzie jedynym zespołem z Polski - mówi Monika Paprocka, menadżerka zespołu.

Na początku kwietnia Pectus zawarł kontrakt fonograficzny z Universal Music Polska. Nowa płyta przygotowywana przez czterech braci Szczepaników, ukaże się jesienią nakładem wytwórni Universal. A nowy singiel lada dzień trafi do rozgłośni radiowych.

źródło: rzeszow.gazeta.pl

czwartek, 29 marca 2012
Koncert Vitasa i duet z Marylą Rodowicz

21 kwietnia 2012 r. o godz. 20.00 odbędzie długo wyczekiwany koncert - w warszawskiej Sali Kongresowej ze swoim programem "The Sleepless Night" wystąpi VITAS -piosenkarz, kompozytor, autor tekstów, aktor, projektant mody. Artysta ten stał się na świecie prawdziwą sensacją dzięki imponującej ilości sprzedanych płyt (ponad 100 milionów) oraz ogromnemu sukcesowi trasy „Return to Home" ("Powrót do domu”), która na koncertach zgromadziła blisko 500-tysięczną publiczność, a transmisję telewizyjną oglądało 70 milionów widzów. VITAS posiada charakterystyczną, niezwykle rzadko spotykaną 5-oktawową skalę  głosu.  „Mężczyzna o głosie anioła”, „diamentowy głos” czy „chłopiec o syrenim głosie” – to tylko próby określenia formatu tego wokalisty, który już od przeszło dekady zaskakuje wirtuozerią stylu, różnorodnością interpretacji oraz zachwyca unikalną paletą barw. VITAS urzeka bogactwem repertuaru, w którym każdy może odnaleźć coś, co trafia  do jego wrażliwości.Artysta niechętnie opowiada o sobie publicznie twierdząc, iż realizując siebie poprzez muzykę nie musi się koncentrować na promocji medialnej. Jest jednak znany nie tylko tej publiczności i mass-mediom, które zetknęły się z Jego talentem podczas koncertów, ale także milionom fanów zauroczonych magią Jego charyzmy i głosu.  

plakat

Przedsmak emocji, którymi VITAS podzieli się z polską publicznością podczas swojego pierwszego koncertu w Polsce dostarcza nam nagrany duet z Marylą Rodowicz - piosenka pt. "Crane's Crying". Autorami utworu są: S. Karabanova i Vitas. Słowa polskie do piosenki dopisał Grzegorz Tomczak.
To absolutna rewelacja – muzyczne zestawienie tych dwóch osobowości !!!




Bilety na koncert można nabyć w poniższych biletowniach:

www.kupbilet.pl

www.eventim.pl

www.ebilet.pl

www.ticketpro.p

www.ticketportal.pl

Bądź też bezpośrednio u organizatora:

vitasmusic.pl

niedziela, 04 grudnia 2011
Moja przygoda z muzyką rosyjską - Malinovka

Dawno, dawno temu, jeszcze w czasach szkoły podstawowej, miałam wątpliwy zaszczyt „uczyć” się rosyjskiego... Słowo „uczyć” jest w tym przypadku mocno przesadzone i mocno na wyrost. Z tych czasów w mojej głowie nie pozostał nawet ślad znajomości cyrylicy, o sympatii do narodu rosyjskiego już nie wspomniawszy... I tak minęło kilkanaście ( a może więcej lat...), podczas których było mi doskonale wszystko jedno, co się znajduję za wschodnią granicą naszego cudnego kraju.

Jakieś 3 lata temu jednak, gdy moje życie zostało po raz kolejny wywrócone do góry nogami, a ja miałam wrażenie, że jak Ania z Zielonego Wzgórza, znalazłam się w czarnej otchłani rozpaczy, coś się wydarzyło...Rozpaczając i użalając się nad sobą, starałam się usilnie uzależnić od internetu (co prawie mi się udało), marnotrawiąc swój drogocenny czas na serwowanie po stronach www i zakruszaniu klawiatury wszelkiego rodzaju paszą dla skrzywdzonych przez życie (czytaj: czekoladki, chipsy, paluszki itp., itd.).

Pewnej pięknej nocy, w ramach zabijania nudy i podłego nastroju, postanowiłam odnaleźć pewnego zaskakującego artystę, na którego natrafiłam kilka miesięcy wcześniej. Od tego momentu moja historia staje się wyjątkowo mało wyjątkowa i oryginalna. Tak wielu z Nas przecież zaczynało swoją przygodę z muzyką rosyjską od niego...Cóż więc takiego się stało? Otóż, wpisałam w YT „rosyjski”+ „kontratenor”... I serwis „wypluł” mi mnóstwo wyników z hasłem VITAS w opisie... Pierwsze z brzegu wideo- Opera II. Ten sam kawałek, który zobaczyłam czas jakiś wcześniej...

Czemu dopiero za drugim razem tak mnie ten głos powalił na kolana? Nie wiem. Wiem tylko,że mój zachwyt był tym większy, im więcej Vitasa słuchałam. Z racji mojej nieznajomości rosyjskiego, zmuszona byłam szukać informacji o nim na stronach polsko- i angielskojęzycznych. Tak też trafiłam na vitas.phorum.pl.

Niestety, moi znajomi nie podzielali mojego zachwytu „piejącym ruskim”,więc świadomość istnienia innych V-fanek była dla mnie nader wspierająca. W kraju nie pałającym miłością do Rosjan, można się poczuć dziwadłem głośno mówiąc o wielkiej sympatii do jednego z nich. Cóż...Na szczęście sytuacja wolno, acz stale się poprawia.

Wracając do tematu... Lekkie uzależnienie (mój brat miałby odmienne zdanie, co do siły nałogu...) od głosu Vitasa dało nader ciekawe rezultaty. Zaczęłam się uczyć cyrylicy, zakupiłam rosyjskie literki na klawiaturę...i odkryłam świat za wschodnią granicą! Świat, z całym swoim bogactwem. To nader trudno opisać... Niby o Rosji coś wiedziałam,ale...Ale właśnie. Bariera językowa powodowała,że równie dobrze za wschodnią granicą świat mógłby się kończyć wielkim urwiskiem- mniej więcej, jak Świat Dysku.

Znajomość cyrylicy, oraz wyjątkowo pomocne translatory on-line pozwoliły mi zajrzeć do świata do tej pory dla mnie niedostępnego. Świata, który okazał się o tyleż fascynujący i pociągający, co i nie zrozumiały czasami. I ten język! Trudno mi było uwierzyć,że to ten sam rosyjski, którego słuchałam w szkole. Piękny, śpiewny, kojący... Tak, tak- kojący. Nie wiem, co w tym języku jest tak niesamowitego, lecz dla mnie kawałki po rosyjsku są najlepszym lekarstwem na skołatane nerwy. Gdy już pożeglowałam światłowodami i kablami na wschód, zaczęłam poznawać ludzi tam mieszkających, bywać na forach, blogach.

Nowe możliwości dodatkowo spotęgowały potrzebę nauczenia się rosyjskiego, co powoli, niesystematycznie, acz uparcie robię. Z wielkim zaskoczeniem stwierdzić muszę,że nauka ta jest i przyjemna i w miarę prosta. Nasuwa mi się więc pytanie o kompetencje mojej nauczycielki od „ruskiego” z podstawówki... Wtedy, ten język wydawał mi się tak prosty, jak, mniej więcej, chiński.

Gdy ja zaczynałam przekraczać „wschodnią granicę”, koleżanki Rita i Iza (ktoś jeszcze?- nie obrażajcie się, jeśli pominęłam... To już pewnie skleroza...) wpadły na genialny pomysł założenia forum, na którym nie tylko bezkarnie będzie można obgadać Vitasowe cztery litery, ale też podzielić się wiedzą o innych rosyjskich artystach: http://piewcy.phorum.pl/

To był strzał w dziesiątkę! Ludzie, atmosfera, coraz to i ciekawsi artyści. W sumie, to głównie dzięki temu forum poznałam innych „narodnych piewcow”.... To jedna z tych fascynujących rosyjskich rzeczy- co drugi artysta jest u nich „narodnyj”, zauważyliście?

Obecnie swobodnie lawiruję od ewidentnego i bezczelnego popu po rock i pogan-metal. :):) Przykro mi, ale ostrego metalu po rosyjsku nie trawię. Tak jak i po czesku. Choć pewnie miłośnicy i takich klimatów istnieją. Słucham tak wielu wykonawców, że nie będę ich wymieniała. Zresztą, jestem w miłości do nich niestała i często zmieniam idoli. Wszystko zależy od nastroju i od chwili.

Czasami po prostu puszczam rosyjskie radio albo muzyczną telewizję on-line. I cieszę się jak dzieciak, gdy coś zrozumiem. A to, na szczęście, zdarza się coraz częściej. I kto by uwierzył, że wszystko zaczęło się od najzwyklejszego „doła” i nieprzespanej nocy spędzonej przy komputerze? Od tamtego czasu, trochę się już wydarzyło.

W mojej historii jest miejsce na wielki zachwyt Vitasem,na wielkiego focha na niego, na fascynację przeróżnymi artystami, na wielkie plany spotkań Piewcowych, na wielkie rozczarowania, gdy nie udało mi się na nie przybyć,na pogaduchy o muzyce rosyjskie, na obgadywanie artystów, na nieśmiertelne photo-story... Ale też na chwilowe rozstania z forum, gdy w życiu coś zaprzątnęło mnie bardziej. Znalazło się też w niej miejsce dla Rosji jako takiej, oraz dla ludzi, którzy tam mieszkają, których wciąż staram się poznać i zrozumieć.

Czasami jest to trudniejsze, niż się wydaje. Wcale mnie to jednak nie zniechęca. Lubię wyzwania. :):) Jednak najważniejsi są wciąż dla mnie ludzie poznani na Forum Muzyki Rosyjskiej. Te wszystkie świetne babki i rodzynki męskie! Bez tych ludzi to Forum nie byłoby tak wspaniałym, niepowtarzalnym miejscem. Za to Wam wszystkim dziękuję. Mam nadzieję,że uda mi się już niedługo spotkać Was, Piewców w realu. I że pójdę za ciosem i pojadę zobaczyć i poczuć Rosję osobiście.

Ps. A jak mi się nie spodoba w Rosji, to rachunek za wycieczkę wyślę Vitasowi, bo to wszystko przez niego! :):)

niedziela, 27 listopada 2011
Festiwal Piosenki Polskiej w Kaliningradzie

Już w najbliższą środę 30 listopada w Kaliningradzie odbędzie się Festiwal Piosenki Polskiej. Będzie to bliźniacza impreza Festiwalu Piosenki Rosyjskiej organizowanego w Zielonej Górze. Jak wiemy jeden Festiwal Piosenki Polskiej odbył się w zeszłym roky w rosyjskiej miejscowości Orle, podczas którego nasz kraj reprezentowała Justyna Steczkowska.

plakat 

Tegoroczna impreza swą formułą będzie zbliżona do imprezy organizowanej w Polsce. Na scenie pojawią się zarówno polscy jak i rosyjscy artyści. Nasz kraj będą reprezentować: Stachursky, Sylwia Grzeszczak i Marie, wszyscy zaśpiewają utwory w języku rosyjskim. Ze strony rosyjskiej na deskach sportowego kompleksu "Junost" będzie można zobaczyć grupę Zemlyane - którą mieliśmy okazję gościć w tym roku w czasie Festiwalu Piosenki Rosyjskiej, grupę Boikot oraz zespół Sonce Hmari, wykonają oni utwory po polsku. Całość poprowadzi tegoroczny reprezentant Rosji w Konkursie Piosenki Eurowizji Aleksey Vorobyov.

Przypominamy występy gwiazd z Polski podczas Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w tym oraz zeszłym roku:

 

 

sobota, 26 listopada 2011
Zlot Fanów Muzyki Rosyjskiej

Mamy świadomość, że do przyszłorocznego Festiwalu Piosenki Rosyjskiej zostało jeszcze sporo czasu, ale jak przystało na fanów nie możemy się go już doczekać ;)

Owszem możemy zacząć już obstawiać kogo zaproszą w tym roku, tworzyć listy artystów których chcialibyśmy zobaczyć na Festiwalu. I zapewne wszystko to powstanie w najbliższej przyszłości, ale na razie postanowiliśmy, że trzeba jakoś wykorzystać tę okazję, to jest Festiwal ;)

Tego typu impreza, na którą przybywa coraz więcej chętnych i coraz częściej są to fani muzyki rosyjskiej odbywa się tylko raz w roku i jest to świetna okazja do spotkania.

Dlatego też postanowiliśmy dzień przed Festiwalem zorganizować Zlot Fanów Muzyki Rosyjskiej. Na który z przyjemnością chcemy zaprosić wszystkich, którzy czytają tego bloga lub po prostu są  tak jak my - fanami ;)

Wszystkie szczegóły dotyczące miejsca będziemy jeszcze ustalać, data spotkania oczywiście nie jest zależna od nas.

Na chwię obecną zapraszamy wszystkich na stronę wydarzenia na facebooku:

https://www.facebook.com/event.php?eid=261112490605025&view=wall&ref=notif&notif_t=event_wall 

piątek, 04 listopada 2011
Chór Aleksandrowa - kolejne tournee za nami...

Dobiegła końca kolejna trasa Chóru Alexandrowa po Polsce. I tak jak wszystkie poprzednie okazała się spektakularnym sukcesem. Co powoduje, że każdemu kto jest na koncercie Chóru serce bije mocniej a łza często błyśnie w oku dyskretnie wycierana rękawem…?

Jaką magię w sobie ma chór liczący przeszło 83 lata?! Z pewnością jego założyciel – Aleksander Wasiljewicz Aleksandrov nawet nie śnił o takiej karierze swoich podopiecznych i ich spadkobierców. Dzisiejszy Chór od czasu powstania ulegał zmianom. Zwiększyła się ilość chórzystów, doszedł balet. Każdy występ Chóru Alexandrowa to nie tylko koncert . To prawdziwe show! Młodzi tancerze wykonują akrobacje niemalże przeczące grawitacji. Widoczne jest wspaniałe połączenie narodowych tańców i strojów ludowych Rosji z nowoczesną aranżacją. Piękne Rosjanki z baletu w barwnych strojach budzą uznanie i podziw. Myliłby się bardzo ten, który twierdziłby że Chór jest tylko dla osób starszych. Owszem, dla wielu z nich jest to nie tylko muzyka ale kawałek nich samych, sentyment do Rosji i miłość do jakże śpiewnego języka rosyjskiego… Wśród widzów można bardzo często dostrzec nastolatków, dzieci nie mogące oderwać wzroku od sceny. 

CHÓR ALEKSANDROWA - WROCŁAW - 10 PAŹDZIERNIKA


Jeden z koncertów miała miejsce 10 października we wrocławskiej Hali „Orbita”, która nie po raz pierwszy gościła u siebie chórzystów. Już godzinę przed koncertem parkingi wokół Hali były zapchane do granic możliwości , a sznur aut szukających wolnego miejsca nie miał końca. Przy wejściu na przybyłych gości czekała miła niespodzianka. Kilku muzyków przygrywających wprowadzało przybyłych w klimat i było zapowiedzią tego co czeka. Sala zapełniała się powoli. Rozglądając się dokoła nie mogłam się wyzbyć myśli, że chyba tak dużej hali nie uda się wypełnić w całości… Zaraz jednak uświadomiłam sobie, że rezerwując bilety w marcu „załapałam się” tylko na trzeci rząd. Wbrew moim obawom w niedługim czasie nie było gdzie palca upchać. Gdy zgasły światła siedzący obok mnie mężczyzna powiedział: „Wie pani, ja pierwszy raz na ich koncercie jestem”. Odpowiedziałam: „Nie będzie pan żałował”. Zaczął się koncert. Uroczysty moment wniesienia flag – polskiej i rosyjskiej, każdorazowo wywołuje u mnie wzruszenie (pewnie dlatego nie udało mi się do tej pory uwiecznić tego na fotografii zachowując jednocześnie jako taką ostrość zdjęcia…). Sukcesywnie w miarę wykonywania kolejnych piosenek publiczność „rozgrzewała się” dając upust swemu zachwytowi gromkimi brawami. Zwracam uwagę na parę siedzącą przede mną. Podczas występu słyszę jak ona mówi: „To jest niesamowite”. W duchu przyznaję jej rację. Zastanawiam się jak mordercze muszą być treningi prowadzące do tak idealnego zsynchronizowania tańców. Młode dziewczęta w zgrabnych mundurkach nie tylko wspaniale tańczą, lecz ich taniec składa się w całą historyjkę opowiedzianą w jakże subtelny i humorystyczny sposób. Brzmią dźwięki przepięknych pieśni wojennych wypełnionych emocjami, w których można rozpoznać także polskie utwory. Chór zresztą znany jest z tego iż dostosowuje repertuar do kraju, w którym koncertuje przygotowując utwory w rodzimym języku danego kraju. Niejednokrotnie ”Czerwone Maki na Monte Cassino” wywoływały wśród polskiej publiczności łzy wzruszenia, „Brunetki, blondynki..” przywoływały na myśl wiecznie młodego Kiepurę, a „Hej sokoły” porywały tłumy do wspólnego śpiewu. Także wybrzmiał motyw muzyczny z filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową” wprawiając widzów we wspaniały nastrój. Z pewnością dzięki genialnemu wykonaniu tych piosenek niemalże płynną polszczyzną przez solistów chóru: Dmitra Bykova i Wiktora Sonina. Ten zgrany duet potrafi jak nikt inny z chóru oddać polską duszę rosyjskim głosem. Ja w napięciu oczekiwałam na „Smugliankę Mołdawiankę”… No i wreszcie się doczekałam. Oczywiście niezastąpiony duet Bykov – Sonin dali porywający popis swych wokalnych umiejętności. Nie sposób pominąć tutaj bardzo ważnych osób jakimi niewątpliwie są dyrygenci. We mnie szczególne uczucia wzbudził Igor Rajewskij mający zdolność dyrygowania nie tylko chórem ale i publicznością! Wspaniały człowiek. Potem jeszcze soliści - Ivan Stolyar, Ananiev... czegóż można chcieć więcej? Desperacko próbowałam uchwycić energię bijącą ze sceny w fotografii. Muszę przyznać, że było to naprawdę trudne… Chór ciągle poszerza swoją ofertę dlatego też wielbiciele opery mogli usłyszeć arię z Trawiaty. W mojej skromnej ocenie młoda wykonawczyni- Natalia Pavlova, nie tylko przepięknie wyglądała ale równie pięknie śpiewała co dawało iście bajeczny obraz. Kto by pomyślał – opera na koncercie chóru wojskowego… Zbliżał się koniec koncertu. Żałowałam że ten czas tak szybko minął. Wracając do domu wpatrywałam się w okno żyjąc jeszcze wspomnieniami niedawnych przeżyć. Owacje na stojąco… myślę że to dla chórzystów już chleb powszedni. W pełni zasłużony zresztą. Cóż powiedzieć… Chyba tylko to, że aby tego wszystkiego doświadczyć – trzeba to zobaczyć na żywo. Żadne muzyczne portale nie są w stanie oddać tego klimatu jaki towarzyszy każdemu występowi Chóru Alexandrowa. Zastanawiam się tylko czy członkowie chóru zdają sobie sprawę jak wiele dają ludziom przychodzącym na ich występy? Czy mają świadomość że każdy wychodzi z sali bardziej szczęśliwszy, doświadcza wielu pozytywnych uczuć i wzruszeń, staje się lepszym człowiekiem..… Jest to szczególnie bliskie nam – Polakom, których historia nierozerwalnie przeplata się z historią Rosji, a Chór stał się tym co łączy nasze narody ponad jakimikolwiek podziałami. Ja wiem że w przyszłym roku także pójdę na koncert… Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej… Szkoda tylko że to prawie rok….

Rita Maciejczyk - Jaworska

GŁÓGÓW - HALA WIDOWISKOWA

Trasa koncertowa Chóru Aleksandrowa przebiegała również przez Głogów. Koncert w Głogowie różnił się jednak od innych. Został zorganizowany dla uczczenia obchodów 50 – lecia powstania Kombinatu Górniczo – Hutniczego Miedzi S.A. w Lubinie. KGHM to wiodący potentat w wydobyciu miedzi i srebra na świecie. Przypadająca w tym roku rocznica stała się okazją do uhonorowania pracowników koncernu, dla których zorganizowany został koncert. Nie można było kupić biletów, natomiast szczęśliwcem był ten który dostał zaproszenie. Koncert odbył się w kameralnym gronie, w głogowskiej hali widowiskowej. Nie znaczy to że artyzmowi i kunsztowi do którego Chór przyzwyczaił swoich wielbicieli, coś ubyło. Jak każdy inny występ i ten był wyjątkowy. Na widowni znaleźli się członkowie zarządu Fundacji „Polska Miedź” wraz z jej Prezesem – Cecylią Stankiewicz. Widzowie przybyli całymi rodzinami, włączając w to dzieci i młodzież. Dodatkowym wyróżnieniem było wykonanie przez Chór piosenki „Górniczy stan” dedykowanej specjalnie wszystkim górnikom i ich ciężkiej pracy. Wszyscy tak jak zawsze mogli nacieszyć oczy barwnymi jak motyle strojami tancerzy i tancerek wyjętych rodem z rosyjskich baśni ludowych. Nie zabrakło także roztańczonego zespołu niczym z baśni „Tysiąca i jednej nocy”. Kiedy widzowi już wydawało się, że przenosi się w tamte czasy w uszach rozbrzmiewa któraś z wielu przepięknych pieśni wojennych. W przerwie ludzie komentują spektakl, są zachwyceni. Słyszę jak dwie kobiety siedzące niedaleko mnie nie ustają w wychwalaniu umiejętności wokalnych, tańców, wspaniałych głosów solistów. Są wniebowzięte. Prawdopodobnie jak większa część sali. Oczywiście i mnie udziela się nastrój. Uczestniczenie w koncercie jest prawdziwą przyjemnością. Mocne głosy solistów, którzy niejednokrotnie mają kilkudziesięcioletnią karierę wokalną robią wrażenie na każdym. Koncert zbliża się ku końcowi. Publiczność wyraża swój podziw i entuzjazm gromkimi owacjami na stojąco. Chór sobie w pełni na to zasłużył. Górnicza brać doceniła sztukę. Wspaniałą sztukę. Sztukę naszych sąsiadów. Kiedy po koncercie wszyscy się rozchodzą spotykam znajomego z zarządu Fundacji „Polska Miedź”. Pytam o wrażenia. Odpowiada: „Pani Rito… to było wspaniałe”. Przyznaję że innej odpowiedzi się nie spodziewałam…. I znów pozostaje żal że to już koniec… Że już po występie…. Człowiek chciałby powiedzieć: „mało… mało…”. No ale szczęście i przyjemności podobno trzeba dozować…. Cieszyć się chwilami i je pamiętać…. Ja z pewnością długo nie zapomnę koncertu w Głogowie.

Rita Maciejczyk - Jaworska

GDAŃSK - ERGO ARENA - 25 PAŹDZIERNIKA


Gdańsk również był miastem które znalazło się na koncertowej mapie chórzystów. Koncert odbył się w Ergo Arenie 25 października. Podobnie jak we Wrocławiu parking bardzo szybko zapełnił się samochodami i autobusami, a korki wydawały się nie mieć końca. Kilka minut po dziewiętnastej rozpoczął się koncert – tak jak w innych miastach od wniesienia flagi Polski i Rosji. Niestety nie można było się nim napawać w pełni od samego początku, gdyż spóźnieni ludzie przeszkadzali jeszcze przez jakieś pół godziny.

Na szczęście wszystko w końcu się uspokoiło i dopiero wtedy można było całą uwagę poświęcić temu co działo się na scenie. A działo się sporo, gdyż chór to nie tylko śpiewacy to także balet i wspaniała orkiestra.

Niemal wszystkie miejsca w hali były zapełnione, po części publiczność stanowiły osoby starsze ale można było dojrzeć wśród nich także młode osoby. Ja sama miałam okazję siedzieć obok pań, które z powodzeniem mogły by być moimi babciami, a podczas koncertu stwierdziły, że „odmłodniały o 50 lat”.

Wiele utworów, które w swoim repertuarze ma Chór znałam już wcześniej w różnych aranżacjach, ale muszę przyznać że usłyszenie ich na żywo w jego wykonaniu powaliło mnie na kolana. I tak jak nigdy nie przepadałam za 'Smuglyanka-Moldovyanka' tak teraz nie mogę przestać jej podśpiewywać. Podobnie jak utworu „Serce” doskonale znanego polakom w wersji wykonywanej przez Irenę Santor, a tutaj śpiewanego przez świetny duet: Evgenij Bulickij i Natalia Pavlova.

Jednak na największy podziwi i szacunek zasługuje Vasijil Shtefuca dla którego ta trasa koncertowa była w pewnym rodzaju pożegnaniem ze sceną. Po 50 latach postanowił zakończyć swoją karierę.

W ciągu ponad dwugodzinnego koncertu mogliśmy usłyszeć sporo utworów wszystkim dobrze znanych, takich jak „Ochi Chernye” czy „Katiusza”. Ale dużym zaskoczeniem dla publiczności było, iż Chór Alexandrova obok typowych rosyjskich utworów wykonuje także polskie. Gromkimi brawami został nagrodzony Vadim Ananjev, który zaśpiewał świetnie znany i rozpoznawany utwór z filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Natomiast kiedy tylko rozbrzmiały pierwsze dźwięki „Czerwonych Maków na Monte Casino” cała sala natychmiast wstała.

Jednak tak jak już wspomniałam Chór Alexandrova to także wspaniały balet, którego mogą pozazdrościć nie jedni. W czasie koncertu pojawiają się na scenie kilka razy. Każde ich wyjście to nie tylko kilkuminutowy pokaz umiejętności i tańca. To także mały spektakl, w czasie którego każdy z nich i wszyscy razem dają z siebie sto procent. I tak możemy zobaczyć piratów rodem z baśni o Sindbadzie, kozaków z Ukrainy, marynarzy-rozbójników, a na sam koniec powrót do tradycji ludowych. Kiedy ogląda się taki spektakl nie można nadziwić się nad precyzją i dopracowaniem układów choreograficznych. Każdy z nich jest bardzo skomplikowany, zaskakujący i perfekcyjny. Na pewno wymagało to dużo prób i czasu, ale efekt końcowy robi piorunujące wrażenie. Nieodłącznym elementem są także stroje, dopasowane do tematyki każdego tańca. Wydaje mi się, że nie jeden tancerz oglądający to z widowni, żałuje że nie jest jednym z nich.

Pisząc o koncercie nie można także zapominać o orkiestrze, która jest nieodłącznym elementem. Podczas całego występu może nie zwraca się, aż tak uwagi na grających, gdyż całą uwagę skupia się albo na solistach albo na tancerzach. Jednak nadchodzi w końcu taki moment kiedy oczy wszystkich zwrócone są właśnie ku muzykom. Mówię tutaj o brawurowej grze Konstantina Ignateva. Gra on na tradycyjnym rosyjskim instrumencie – bałałajce, utwór „Czardzasz” Vittorio Monti. Podczas gry nie można oderwać od niego wzroku, tego jak sprawnie i szybko łapie kolejne, coraz to nowe chwyty. Do tej pory jestem pełna podziwu dla niego. Podobnie jak publiczność, która nagrodziła go gromkimi brawami.

Sama byłam na koncercie Chóru Alexandrova po raz pierwszy w życiu. Częściowo wiedziałam czego się spodziewać, ale i tak byłam zaskoczona. Poziom jaki reprezentuje sobą cały zespół jest naprawdę gody pozazdroszczenia i wątpię, żeby jakikolwiek z europejskich chórów był w stanie chociaż po części im dorównać. Do domu wracałam zachwycona, a jednocześnie smutna ponieważ mam świadomość, że kolejna taka okazja nadarzy mi się dopiero w przyszłym roku.

Agata Urbaniak

WARSZAWA - SALA KONGRESOWA

 

Była i Warszawa.

Wokół Pałacu Kultury zaczęło robić się tłoczno. Pięknie ubrani ludzie szli zobaczyć coś, na co czekali od długiego czasu, na koncert, wydarzenie, zjawisko, które co roku dzięki panu Piotrowi Skulskiemu jesteśmy zaszczyceni przeżywać. Przeżywać to dobre słowo, obejmuje wrażenia wszystkich zmysłów i nasze uczucia. A co czujemy, gdy podnosi się kurtyna, a przed naszymi oczami stają dwa rzędy pięknie umundurowanych Chórzystów i orkiestra, którą dowodzi dostojny drygent? Ciężko to opowiedzieć. Jesteśmy podekscytowani i ciekawi tego, co nas czeka.
 Każdy koncert zaczyna się uroczystym wniesieniem obu flag: Polskiej i Rosyjskiej. To bardzo podniosła chwila. Flagi dwóch słowiańskich krajów, nie zawsze zgodnych w polityce, a w tej chwili będących jednością. Polska publiczność, symbole narodowe na skraju sceny i rosyjski zespół z tradyccjami sięgającymi lat dwudziestych poprzedniego wieku.
 Chór Alexandrowa odwiedza nasz kraj regularnie. Czy to z jednym koncertem, czy też miesięczną trasą. Co roku zmieniają swój program, by, jak powiedział jeden z solistów „nie nudzić się publiczności”. Są takie utwory, których nie można ominąć. To „Święta wojna” czy „Smuglanka Mołdowanka”. Ilość tych, które na przestrzeni lat łączyły dwa narody jest bardzo duża. Można odnieść wrażenie, że to właśnie na nie publiczność czeka z największą niecierpliwością. Chór Alexandrowa dla każdego kraju w którym występuje, ma inny program. W Chinach śpiewają też po chińsku.
 W repertuarze tegorocznych polskich koncertów znalazły swoje miejsce nowe utwory, które zna każdy Polak i Rosjanin. „Kak mnogo dziewuszek horoszych”, znana nam jako „Serce” czy „Dorogoj dlinnoju”- „To były piękne dni”. „Czerwone maki na Monte Casino” należą już do kanonu. Gdy tylko wygrane zostały pierwsze dźwięki pieśni, cała Sala Kongresowa wstała. Poczuła jedność...

Tego roku na polskich scenach mogliśmy usłyszeć i obejrzeć również folklor ukraiński. Wykonana przez Walerego Gawwę ludowa pieśń „Rospriagajte chlopcy koniej” dodatkowo ożywiła publiczność. Znowu cała sala śpiewała razem z chórem wesoły refren. Zaraz potem balet Chóru Aleksandrowa odtańczył narodowy taniec Ukrainy, Hopak. To było niezapomniane widowisko na które złożyły się z bogate stroje, finezja tancerzy i gorąca słowiańska dusza.

Nie zabrakło też znanego cygańskiego romansu „Oczi cziornyje” . Walery Gawwa znowu dał wspaniały popis swoich umiejętności, a pojawiające się stopniowo na scenie cygańskie dziewczyny swoim tańcem zaczarowały publiczność. Jaka mogła być inna reakcja na na te mieniące się w morzu falban cekiny?

Za każdym koncertem Chór Alexandrowa czaruje. Jak na początku swojego istnienia miał porywać obrońców Ojczyzny do walki i poświęcenia, tak teraz porywa nas w świat serca. Słowiańskiego serca, które bije i ciągle łączy dusze, które rozdzielają granice. Dziękujemy Chórzystom za to, że mimo zmęczenia całomiesięczną trasą po Polsce, na scenie zawsze dają z siebie wszystko.

Dziękujemy za to, co mieliśmy zaszczyt przeżyć.

Andżelika Fabiszewska

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30