Wpisy z tagiem: fani muzyki rosyjskiej

niedziela, 04 grudnia 2011
Moja przygoda z muzyką rosyjską - Malinovka

Dawno, dawno temu, jeszcze w czasach szkoły podstawowej, miałam wątpliwy zaszczyt „uczyć” się rosyjskiego... Słowo „uczyć” jest w tym przypadku mocno przesadzone i mocno na wyrost. Z tych czasów w mojej głowie nie pozostał nawet ślad znajomości cyrylicy, o sympatii do narodu rosyjskiego już nie wspomniawszy... I tak minęło kilkanaście ( a może więcej lat...), podczas których było mi doskonale wszystko jedno, co się znajduję za wschodnią granicą naszego cudnego kraju.

Jakieś 3 lata temu jednak, gdy moje życie zostało po raz kolejny wywrócone do góry nogami, a ja miałam wrażenie, że jak Ania z Zielonego Wzgórza, znalazłam się w czarnej otchłani rozpaczy, coś się wydarzyło...Rozpaczając i użalając się nad sobą, starałam się usilnie uzależnić od internetu (co prawie mi się udało), marnotrawiąc swój drogocenny czas na serwowanie po stronach www i zakruszaniu klawiatury wszelkiego rodzaju paszą dla skrzywdzonych przez życie (czytaj: czekoladki, chipsy, paluszki itp., itd.).

Pewnej pięknej nocy, w ramach zabijania nudy i podłego nastroju, postanowiłam odnaleźć pewnego zaskakującego artystę, na którego natrafiłam kilka miesięcy wcześniej. Od tego momentu moja historia staje się wyjątkowo mało wyjątkowa i oryginalna. Tak wielu z Nas przecież zaczynało swoją przygodę z muzyką rosyjską od niego...Cóż więc takiego się stało? Otóż, wpisałam w YT „rosyjski”+ „kontratenor”... I serwis „wypluł” mi mnóstwo wyników z hasłem VITAS w opisie... Pierwsze z brzegu wideo- Opera II. Ten sam kawałek, który zobaczyłam czas jakiś wcześniej...

Czemu dopiero za drugim razem tak mnie ten głos powalił na kolana? Nie wiem. Wiem tylko,że mój zachwyt był tym większy, im więcej Vitasa słuchałam. Z racji mojej nieznajomości rosyjskiego, zmuszona byłam szukać informacji o nim na stronach polsko- i angielskojęzycznych. Tak też trafiłam na vitas.phorum.pl.

Niestety, moi znajomi nie podzielali mojego zachwytu „piejącym ruskim”,więc świadomość istnienia innych V-fanek była dla mnie nader wspierająca. W kraju nie pałającym miłością do Rosjan, można się poczuć dziwadłem głośno mówiąc o wielkiej sympatii do jednego z nich. Cóż...Na szczęście sytuacja wolno, acz stale się poprawia.

Wracając do tematu... Lekkie uzależnienie (mój brat miałby odmienne zdanie, co do siły nałogu...) od głosu Vitasa dało nader ciekawe rezultaty. Zaczęłam się uczyć cyrylicy, zakupiłam rosyjskie literki na klawiaturę...i odkryłam świat za wschodnią granicą! Świat, z całym swoim bogactwem. To nader trudno opisać... Niby o Rosji coś wiedziałam,ale...Ale właśnie. Bariera językowa powodowała,że równie dobrze za wschodnią granicą świat mógłby się kończyć wielkim urwiskiem- mniej więcej, jak Świat Dysku.

Znajomość cyrylicy, oraz wyjątkowo pomocne translatory on-line pozwoliły mi zajrzeć do świata do tej pory dla mnie niedostępnego. Świata, który okazał się o tyleż fascynujący i pociągający, co i nie zrozumiały czasami. I ten język! Trudno mi było uwierzyć,że to ten sam rosyjski, którego słuchałam w szkole. Piękny, śpiewny, kojący... Tak, tak- kojący. Nie wiem, co w tym języku jest tak niesamowitego, lecz dla mnie kawałki po rosyjsku są najlepszym lekarstwem na skołatane nerwy. Gdy już pożeglowałam światłowodami i kablami na wschód, zaczęłam poznawać ludzi tam mieszkających, bywać na forach, blogach.

Nowe możliwości dodatkowo spotęgowały potrzebę nauczenia się rosyjskiego, co powoli, niesystematycznie, acz uparcie robię. Z wielkim zaskoczeniem stwierdzić muszę,że nauka ta jest i przyjemna i w miarę prosta. Nasuwa mi się więc pytanie o kompetencje mojej nauczycielki od „ruskiego” z podstawówki... Wtedy, ten język wydawał mi się tak prosty, jak, mniej więcej, chiński.

Gdy ja zaczynałam przekraczać „wschodnią granicę”, koleżanki Rita i Iza (ktoś jeszcze?- nie obrażajcie się, jeśli pominęłam... To już pewnie skleroza...) wpadły na genialny pomysł założenia forum, na którym nie tylko bezkarnie będzie można obgadać Vitasowe cztery litery, ale też podzielić się wiedzą o innych rosyjskich artystach: http://piewcy.phorum.pl/

To był strzał w dziesiątkę! Ludzie, atmosfera, coraz to i ciekawsi artyści. W sumie, to głównie dzięki temu forum poznałam innych „narodnych piewcow”.... To jedna z tych fascynujących rosyjskich rzeczy- co drugi artysta jest u nich „narodnyj”, zauważyliście?

Obecnie swobodnie lawiruję od ewidentnego i bezczelnego popu po rock i pogan-metal. :):) Przykro mi, ale ostrego metalu po rosyjsku nie trawię. Tak jak i po czesku. Choć pewnie miłośnicy i takich klimatów istnieją. Słucham tak wielu wykonawców, że nie będę ich wymieniała. Zresztą, jestem w miłości do nich niestała i często zmieniam idoli. Wszystko zależy od nastroju i od chwili.

Czasami po prostu puszczam rosyjskie radio albo muzyczną telewizję on-line. I cieszę się jak dzieciak, gdy coś zrozumiem. A to, na szczęście, zdarza się coraz częściej. I kto by uwierzył, że wszystko zaczęło się od najzwyklejszego „doła” i nieprzespanej nocy spędzonej przy komputerze? Od tamtego czasu, trochę się już wydarzyło.

W mojej historii jest miejsce na wielki zachwyt Vitasem,na wielkiego focha na niego, na fascynację przeróżnymi artystami, na wielkie plany spotkań Piewcowych, na wielkie rozczarowania, gdy nie udało mi się na nie przybyć,na pogaduchy o muzyce rosyjskie, na obgadywanie artystów, na nieśmiertelne photo-story... Ale też na chwilowe rozstania z forum, gdy w życiu coś zaprzątnęło mnie bardziej. Znalazło się też w niej miejsce dla Rosji jako takiej, oraz dla ludzi, którzy tam mieszkają, których wciąż staram się poznać i zrozumieć.

Czasami jest to trudniejsze, niż się wydaje. Wcale mnie to jednak nie zniechęca. Lubię wyzwania. :):) Jednak najważniejsi są wciąż dla mnie ludzie poznani na Forum Muzyki Rosyjskiej. Te wszystkie świetne babki i rodzynki męskie! Bez tych ludzi to Forum nie byłoby tak wspaniałym, niepowtarzalnym miejscem. Za to Wam wszystkim dziękuję. Mam nadzieję,że uda mi się już niedługo spotkać Was, Piewców w realu. I że pójdę za ciosem i pojadę zobaczyć i poczuć Rosję osobiście.

Ps. A jak mi się nie spodoba w Rosji, to rachunek za wycieczkę wyślę Vitasowi, bo to wszystko przez niego! :):)

poniedziałek, 27 września 2010
WYWIAD Z PAWŁEM SOKOLOVEM

Paweł Sokolov jest rosyjskim artystą, piosenkarzem i muzykiem. Był wokalistą legendarnego zespołu Na-Na, w czerwcu 2008 rozpoczął solową karierę. Dnia 25 lipca 2010 roku brał udział w Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze, wykonując piosenkę Czesława Niemena "Dziwny jest tem świat".

paweł

1. Czym sie Pan kierował w wyborze repertuaru?
Samą Polską :) kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Waszego kraju, to jak dla muzyka, zainteresowało mnie oczywiście, jaką muzykę lubią Polacy. Czy są jakieś silne punkty, narodowi idole w muzyce? Krakowianie powiedzieli mi, że Czesław Niemen jest związany z Rosją, świetnie wykonywał rosyjskie pieśni ludowe. Ściągnąwszy z internetu wszystko, co byłem w stanie znaleźć o Niemenie, słuchałem go całą noc.
Z jakiegoś powodu od razu zwróciłem uwagę na na tę, jak się okazało, bardzo bliską mi pieśń. Sprawa wygląda tak, że "Dziwny jest ten świat" próbowałem nagrać już kilka lat temu, w grupie. Wtedy się to nie udało. A teraz, nie będę kłamać- po przetłumaczeniu, dotknęło mnie to tak bardzo, że zrozumiałem- to jest moje.

2. Nie bał się Pan zaprezentować piosenkę - symbol?
Bałem się. Ale szedłem otwarcie i wiedziałem, że nie kłamię. Wiedziałem, że śpiewam to, co myślę, i czego bronię. I tak, jak Czesław, wierzę, że dobrych ludzi jest więcej. I że nadszedł czas, by zniszczyć w sobie nienawiść do wszystkich. Bardzo ważne jest, by nie kłamać. Ani głosem, ani duszą, ani ciałem. Wokal mogą wybaczyć, kłamstwo pojmą od razu.

3. Wiemy, że był Pan w Polsce, w Warszawie i Krakowie.Czy planuje pan kolejne wizyty - towarzyskie lub koncerty?
Moja wycieczka została przerwana dwukrotnie. Ostatnim razem w dzień strasznej autobusowej tragedii. Ambasada Polski poprosiła o postawienie się w sytuacji i odwołanie mniej ważnych wizyt. Ja to czuję i rozumiem. Też traciłem bliskich. Ale przy pierwszej okazji, znowu przyjadę do waszego wspaniałego kraju. Mówię to absolutnie szczerze.

4. W takim wypadku czy znalazłby Pan czas na spotkanie z polskimi fanami?
Nie przepuszczę takiej okazji. I bardzo się cieszę, że Polki okazały się tak aktywnymi, lubię aktywne dziewczyny :)

5. Czy uczył sie Pan wcześniej języka polskiego? Pana wykonanie piosenki "Dziwny jest ten świat" było bardzo dobre, wymowa nie budziła zastrzeżeń.
Szczerze mówiąc, trema pogorszyła moją wymowę. Na nagraniu studyjnym, wszystko brzmi dużo bardziej jak po polsku) Polskiego nie uczyłem się do pierwszej wizyty, ale teraz 'łapię' już kilka zwrotów oraz słów i staram się uczyć. A piosenki bardzo temu pomagają.

6. Jak podoba się Panu idea wskrzeszenia Festiwalu Piosenki Rosyjskiej? Jak Pan sądzi, czy gdyby zorganizowano Festiwal Piosenki Polskiej w Rosji to czy cieszyłby się on podobnym powodzeniem?
Szczerze, jestem zupełnie pewien, że każde festiwale- to droga do zrozumienia. Usiadłszy za stół, zaśpiewawszy piosenkę, można zadecydować między narodami sprawy, które politykom zajmują lata. Pomagajcie muzyce! Lubicie takie festiwale, więc o czym śpiewają wszyscy ludzie w różnych krajach? Może o gazie? A może o budżecie? My wszyscy śpiewamy o miłości, o matkach, o dzieciach, o rzeczach śmiesznych i smutnych. O tym wszystkim, co jest naszym prawdziwym życiem. A reszta- to naciąganie.

7. Czy przed Festiwalem miał Pan jakieś kontakty z polskimi fanami?
Nie miałem. Ale było mi bardzo miło, że w Zielonej Górze podchodzili do mnie ludzie, zapraszali do swoich klubów i restauracji, podchodzili, żeby po prostu uścisnąć dłoń i podziękować za piosenkę.

8. Z Pana bloga wiemy że pracuje Pan duzo w studiu. Czy możemy się spodziewać nowej płyty?
Tak. I również nad zdjęciami do nowego klipu. Zakładam nowy zespół taneczny- mam wspaniały balet, sześć dziewcząt, wszystkie piękne :)

9. Pana najbliższe plany koncertowe?
Już prawie o wszystkim opowiedziałem :) Artysta ma bardzo prosty grafik- nagrywanie w studio, siłownia, koncerty, radio, telewizja.

10. Czy podobają się Pany polskie dziewczyny?
MMM :) Bardzo, bardzo:)

 

 

Wywiad przeprowadzony przez Forum Fanów Muzyki Rosyjskiej www.piewcy.phorum.pl (Nina, Fanny, AtagA)

niedziela, 05 września 2010
moja przygoda z muzyką rosyjską Nina

Moja przygoda z muzyką rosyjską rozpoczęła się w lipcu 2009, dzięki mojej koleżance Marzenie. Właśnie słuchałam kolejnej nowoodkrytej piosenki francuskiej. Marzena wpadła w odwiedziny, temat zeszedł na muzykę i wspólne narzekanie na polską scenę muzyczną. Ratując nastrój powiedziałam
- Chodź pokaże ci co znalazłam – i zaaplikowałam jej swój nowo odkryty przebój
- Eee… no może być, ale czekaj pokaże ci coś lepszego – i dorwała się do komputera, wyszukała coś – Masz! Popatrz jaki koleś ma głos, chociaż wygląd niespecjalny…
Popatrzyłam na nagłówek: „Vitas – Opera 2”
- No może być…
Marzena poszła do domu a ja jeszcze kilka razy obejrzałam teledysk ale sensu posiadania skrzel przez wokalistę nie mogłam pojąć… Za skomplikowane. Ale z ciekawości zaczęłam poszukiwać innej wersji. I znalazłam taką która mnie powaliła z nóg, ścięła czy jak to inaczej zwał…

 

To był szok! Trzeba było od razu poszukać innych… W pewnym momencie ranking prezentował się następująco:
- Opera 2
- Krikom
- The Star
Zresztą nawet jakby niesamowicie fałszował i tak bym się w niego wpatrywała z miną maniaka… żeby się tylko uśmiechnął, popatrzył tym zalotnym spojrzeniem jak w piosence „Krikom..” i byłam ugotowana, a połączenie głosu z wyglądem było czymś wspaniałym…

 

 

Wyszukałam mnóstwo innych, zaraziłam koleżankę z którą „na spółę” kupiłyśmy w sumie 4 płyty, przegrywając je sobie wzajemnie. Oczywiście z czasem zakupiłam wszystkie wydane. Potem zaczęły się przypadkowe „spotkania” z innymi wykonawcami. Coraz bardziej mnie to wciągało, zainteresowałam się programami muzycznymi w Rosji, najpierw w Internecie a potem przypadkiem odkryłam że mogę je w TV oglądać! Dzieki youtube dotarłam do Smuglianki i duetu Baskov – Shalyapin. No cudo… piosenka wielbiona przeze mnie niemalże w każdym wykonaniu a to mi wyjątkowo do serca przypadło…

 

 

 

Był tez Chór Aleksandrowa – czyli wspólna miłość do spółki z moją mamą która to także ich wielbi. Niedawno odkryte Maki na Monte Cassino wywołują u mnie strumienie łez przy każdym ich wykonaniu…

 

Potem poszło już gładko. Meladze, Lazarev, Kirkorov ze swoim „Prosto podari..”, Dj Piligrim, Elena Terleeva, Peter Natlich, Bumer i wielu innych, a wspaniała piosenka z filmu „Bumer” doprowadziła do „zdobycia” filmu z tłumaczeniem..

 

 

Uświadomiłam sobie że za wschodnią granicą naszego kraju jest coś co my nazywamy „muzyka rosyjska” ale w sumie większość społeczeństwa kojarzy to z Ałłą Pugaczową tylko i Festiwalem piosenki Radzieckiej… Zagłębiając się coraz bardziej w zespoły i wykonawców coraz bardziej dziwiłam się jak wiele ta „muzyka rosyjska” jest w stanie zaoferować… Jak wiele piękna, uczucia, po prostu emocji zawartych nie tylko w słowach ale i w języku rosyjskim…. Kiedyś wyklinałam panią od rosyjskiego że nas tak „cisnęła”. Dzisiaj powinnam jej podziękować za to że jako tako posługuję się tym językiem a co za tym idzie – rozumiem słowa wielu przepięknych piosenek takich jak ta:

 

 

 

Język ten jest taki śpiewny, piosenki piękne… Sama się sobie nie mogę nadziwić z kilku powodów: jak to się stało że do tej pory nie słuchałam tej muzyki??? Zaraziłam już skutecznie tą pasją kilka osób. Cieszy mnie to że podzielają moje zdanie – jest to dla mnie potwierdzenie że niestety mało wiemy o Rosji jako takiej… kulturze… kinematografii… Zaczęłam się tym wszystkim interesować coraz bardziej i to co „odkrywałam” było wspaniałe…. Wspaniałe kino radzieckie i rosyjskie… Gdyby kilka lat wcześniej ktoś mi powiedział że będę miała takie zainteresowania po prostu bym go wyśmiała. Cieszę się że znalazłam grono osób o podobnych zainteresowaniach, mających podobne pasje, którzy podzielają moje zainteresowania i rozumieją je, z którymi tworzymy coś wspólnie. Wykonawców o których mogłabym powiedzieć „uwielbiam” jest wielu…. Po pobycie na wskrzeszonym Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze dołączył do nich zdecydowanie zespół Zveri, którego koncertu słuchałam z otwartymi ustami i piosenkami które przypadły mi szczególnie do serca:

 

 

 

Dzisiaj nie jestem w stanie wyobrazić sobie żeby nie słuchać muzyki rosyjskiej. Nie wiem czego bym mogła słuchać? Pewnie coś by się znalazło ale czy wywołałoby takie emocje? Wątpię. Wycieczka na Festiwal Piosenki Rosyjskiej była przypieczętowaniem tej miłości…. Niewiele mam pasji w które aż tak się angażuję. Teraz mam ich dwie: muzyka rosyjska i haft…. No tutaj mam nadzieję jednak że nigdy nie będę musiała dokonywać wyboru…

 

Na koniec dodam taka ciekawostkę. Moja nauczycielka z języka rosyjskiego miała na imię Nadzieja... Poważnie...

moja przygoda z muzyką rosyjską Wiki

Wieczór ,za oknem śnieg, opatulona w koc, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni i komputerem na kolanach poszukuje kolejnych doznań i odkryć muzycznych na najbardziej na świecie udanej stronie ... YT.

Moje horyzonty muzyczne znacznie się poszerzyły od kiedy pozwoliłam sobie na zalogowanie się na tym zjadaczu czasu...i nie żałuje...bo w ten śnieżny wieczór, poszukując kolejnych wykonań ukochanych pieśni wpadłam na niepozornego, chudego  chłopaka, który z zamkniętymi oczami...skupiony...po rosyjsku dedykował pieśń swojej mamie....

 

 

 

I wstyd się przyznać...ale wtedy po raz pierwszy odkryłam, że facet, nie chłopiec, może śpiewać sopranem...no może nie facet...chłopiec wtedy pomyślałam...

Operacja penetracji w pogoni za sprawdzeniem tej sopranowej teorii doprowadziła mnie do kolejnych odkryć...

 

I w tym miejscu, w tym dniu rozpoczęła się moja "miłość" do pięknego głosu, do cudownego właściciela i do emocji jakie ten "chłopiec" wyzwala...

Bogatsza o pewną wiedzę dziękuję opaczności i osobistemu lenistwu, że nie odkryłam wtedy tego...

 

 

bo pewnie moja przygoda z muzyką rosyjską skończyłaby się tak szybko jak się zaczęła...

Kastrat? Może gej chociaż?  Takie komentarze znalazłam pod filmem nowego idola. Z obłędem w oczach postanowiłam odgadnąć zagadkę...czy "normalny" facet może śpiewać jak baba? Sprawdziłam...odkryłam...zobaczyłam...nie zwyciężyłam...to on zwyciężył i wciągnał mnie w wir emocji, sprzeczności, historii o mafii i chińskim murze...i melodię..tak cudowną, że nie mogłam się jej oprzeć...

 

 

 

 

....i tak pozostało do dziś...chociaż z cudownie śpiewającego chłopca zrobił się po drodze cudowny pulpet

 

i piejący w kolorowych szkiełkach  kogut

 

 

Vitas - pozostaje mu wierna bo niezależnie czy pieje czy chrypie, czy jest gruby czy chudy (nie mówcie mu tego ale wole jak jest gruby)...pomógł mi poznać, że  Rosja to coś więcej niż Ałła Pugaczowa, więcej niż Kalinka i męskie chóry wykonujące piosenki zołnierskie  w szeregu w Zielonej Górze

Kolory i barwy, emocje i różnorodność, ogromny rynek, mnóstwo programów rozrywkowych, bukiety kolorowych kwiatów od rosyjskiej publiczności i wysoki poziom artystyczny -  to odkrywam każdego dnia i to mnie fascynuje. Nowi artyści, nowe piosenki, wielkie osobowości i tak inny od naszego świat.

I wreszcie, co najważniejsze...moja przygoda z muzyką rosyjską to... ludzie...psjonaci, miłośnicy...od których tak wiele się uczę, z którymi się śmieje, poznaje nowy dla mnie obszar...i wierze, że ta przygoda bedzie trwać i że stanie się udziałem wielu jeszcze polskich fanów.

 

 

Życie to podróż...podróż to odkrycia...i wieczne poszukiwania...ja w moim plecaku mam wiele pasji, również muzycznych. Uwielbiam wielu polskich wykonawców, kocham muzykę orientalną i etniczną,  mam mnóstwo inspiracji z całego globu...ale to w muzyce rosyjskiej znalazłam dreszczyk jakby  ścigała mnie mafia moskiewska...i coś w tym chyba jest...

 

Tak, życie to piękna podróż...i zamierzam podróżować...ciągle i wciąż ... nie tylko po Rosji...

nie wiem jak wy....ale ja wybieram się na Bahama!

 

 

Ale to już zupełnie inna historia ;)

 

 

| < Wrzesień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30